Szukając odpowiedzi na wciąż dręczące mnie pytanie JAK RZYĆ? Zaczęłam topić swoje smutki i szukać odpowiedzi w alkoholu. Odkąd zaczęłam, co było jakieś 3 tygodnie temu, za każdym razem postanawiam sobie, że gdy opadnie zażenowanie poalkoholowe, napiszę notkę. Niestety jednak, gdy tylko zdąży ono opaść, wpadam w kolejny wir alkoholowy i końca nie widzę. Przynajmniej w końcu jestem tym, za którego uważają mnie Duńczycy - prawdziwy Polak, pijak i złodziej.
Opisując moje libacje, powinnam zacząć od początku. Nigdy nie uważałam siebie za imprezowiczkę. Od alkoholu też stroniłam, odkąd poznałam silną moc wódki. Jednakże, od pewnego, smutnego czasu pracuję w klubie, tak więc wolny wieczór w piątek lub sobotę jest dla mnie manną z nieba, błogosławieństwem i największym dobrem od czasów Gierka. Tak więc 3 tygodnie temu, mając jeden wolny dzień do dyspozycji postanowiłam odreagować. I tu kolejna wada mojej pracy, nie mogłam zabawić się jak dama, bo miałam tylko jeden dzień, dlatego musiałam zabalować za wszystkie inne. Szczerze, powiem tylko tyle, że niewiele pamiętałam z tamtego wieczoru, do pewnego pięknego sobotniego dnia, do szatni w której pracuję przyszedł chłopak, który powiedział mi, że mnie pamięta z jednego z klubów, że byłam strasznie pijana, podałam mu swój adres i tańczyłam na stole z 3 koleżankami. Dziwnym faktem jest to, że na imprezę poszłam z jedną koleżanką. Ale w sumie kogo?
Mój następny eksces alkoholowy wydarzył się dużo szybciej niż się spodziewałam, czyli 4 dni później i był totalnie nieplanowany. Nazywał się spotkaniem pracowników klubu a ja planowałam nie pić alkoholu. Niestety albo i w sumie stety, moja szefowa była tak hojna, że kupiła dwie wódki 0,7, wszyscy pili drinki, tylko ja, jak na Polkę przystało waliłam szoty. I nie chodzi tu już nawet o moją nację, ale o fakt, że alkoholu nie lubię, nie ma się czym delektować i ma służyć tylko w jednym celu. Szybko i skutecznie. Następnego dnia jednak pożałowałam tego, bo jak się okazało zapytałam kolegę z pracy DLACZEGO JEST GEJEM, BO JEST TAKI SŁODKI I BYM GO WYRWAŁA. Jak się później okazało nie był gejem, a moje zdolności stalkerskie zawiodły i sytuacja między nami jest teraz dość niezręczna, choć robimy postępy, bo ostatnio zapytał jak się mam. Może faktycznie kiedyś go wyrwę. Dowiedziałam się też czegoś jeszcze. Nie wchodź na fejsa po powrocie do domu. I nie pisz nic o swoim byłym. I o jego nowej dziewczynie. Po prostu tego nie rób. MĄDRY POLAK PO SZKODZIE.
Następna okazja do upicia się, przydarzyła się tydzień później. Duńskie wakacje w piątek mówiło mi tylko jedno: BAJLANDO W CZWARTEK. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Jednakże kulisy tego wieczoru zostawię dla siebie, bo nawet ja, najbardziej chujowy człowiek na świecie, wstydzę się tamtego wieczoru. Do domu wróciłam bezpiecznie, za co powinnam dostać pokojową nagrodę Nobla i złoty medal na olimpiadzie. Dodam tylko tyle, że uderzyłam jakiegoś ciapata w twarz, który później chciał się ze mną bić. Tak, mój anioł stróż chyba czuwał nade mną, bo nadal żyję, a gang Muhhameda Abbu Dabbiego jeszcze mnie nie dopadł.
I ostatni, piątkowy wieczór. Gdy odwiedzają Cię znajomi z Polski, wiedź, że nie skończy się to dobrze. Szczególnie gdy mają ze sobą wódkę. Swoją pracę zaczęłam o 21, o północy zaczęłyśmy pić, a o 2 wyszłam z pracy. Pominę robocze upokorzenie, gdy kolejka w szatni była dość długa, a ja śpiewałam piosenki Libera. Nie wiem dlaczego, pomimo, że jestem biedna, zawsze, gdy jestem pijana, hojność u mnie nie zna granic, jestem bogata na jeden wieczór i czuję, że stać mnie na wszystko. Tym sposobem kupiłam najdroższe piwo w życiu, ale w sumie, faktycznie mnie stać. Następnie, wychodząc na ulicę spotkałam miłość mojego życia, która często oddawała niegdyś kurtkę pod moje skrzydła. Tak więc, znając moją i Sary naturę stalkera, zaczęłyśmy go śledzić. I gdy wchodził już do jednego z klubów moja UKOCHANA przyjaciółka podbiła do niego i powiedziała: Sorry, I just need to tell you something. My friend really likes you. But she REALLY, REALLY likes you. I pokazała na mnie. Na co on popatrzył na mnie i powiedział: So come with us. Niech was nie zwiedzie cudowny początek, później było już tylko gorzej. Gdy próbowałam dowiedzieć się jak ma na imię, wyszłam na upośledzoną i opóźnioną, bo powiedziałam coś w stylu 'DOBRA, NIEWAŻNE, NIE OBCHODZI MNIE TO, MASZ ZA CIĘŻKIE IMIĘ DO ZAPAMIĘTANIA'. A gdy on zapytał co robię poza pracą powiedziałam 'AAAAH, I'm just hanging out' i wyszłam na typowego robola polskiego w Danii. Nie rozumiem dlaczego nie powiedziałam o moich studiach. O co mi chodziło. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten człowiek prawdopodobnie nie ma fejsa. Zdobyłam jego imię i nazwisko i NIC. NIC.
I tu moje pytanie: Czy to ja straciłam swoje stalkerskie moce? Czy może w końcu znalazłam godnego siebie przeciwnika, tak dobrego w ukrywaniu jak ja w stalkowaniu? I jeśli tak, to jak mam go znaleźć, żebyśmy się pobrali, skoro jesteśmy sobie przeznaczeni? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Myślałam, że pójście w melanż pomoże mi uporać się z niektórymi chociaż problemami, a jak na razie zmartwień przybyło, a od nich zmarszczek na mojej brzydkiej twarzy. Jak rzyć, drogi Boże, JAK RZYĆ??
Poniżej przedstawiam kilka smutnych zdjęć ze smutnych libacji alkoholowych, zrobionych smutnym iPodem.
NAJPYSZNIEJSZE SZOTY TRUSKAWKOWE. BO NAS STAĆ. A CO DO POCZĄTKU NOTKI O PIJAKU I ZŁODZIEJU. TAK, ZAJEBAŁYŚMY TE KIELISZKI.
JA I SARA PRZED WYJŚCIEM NA MIASTO
JA I CHUJ WIE KTO
MARTYNA, KOLEGA Z SZATNI JEPPE (JAK MOŻNA MIEĆ NA IMIĘ JEPPE???) I KOLEGA CHUJ WIE KTO - RASMUS
JA I MÓJ WIELKI INTELEKT PODCZAS NAJEBANIA. NIE UMIEM WYŁĄCZYĆ LAMPY W IPODZIE I CHUJ.
JA I MOJA KOLEŻANKA Z PRACY
Tak na koniec dodam tylko, że moją największą rozrywką podczas upojenia alkoholowego jest robienie sobie zdjęć z obcymi ludźmi. Tak więc na darmo pytać mnie kim są Ci ludzie, bo ja po prostu nie znam odpowiedzi na to pytanie. I myślę, że nie chcę znać.
Pozdrawiam,
Alkoholiczka Ania
Pozdrawiam,
Alkoholiczka Ania






ja czytam prosze wiecej postow
OdpowiedzUsuńdrogi czytelniku,
Usuńi tak wiem, że jesteś jednym z moich znajomych, ale nie wiem którym. nawiązując do Twojej prośby, staram się szukać tematów na notkę, bowiem w moim blogu nie chodzi o napisanie byle jakiej notki, a wpisu z przesłaniem, o dającym do myślenia temacie.
pozdrawiam,
Ania
droga Aniu,
Usuńw ogole sie nie znamy, czekam wiec na 'dajace do myslenia tematy'
ej pokochałam te notkę, nie dlatego, że stałaś się aa i tu nie chodzi o anonimowego alkoholika, tylko alkoholiczkę annę, ale o mądre, acz śmieszne stwierdzenia.
OdpowiedzUsuńi pomimo iż komentarz wystawiam jako "anonimowy" to wiedz, że to ja dagmara dragi m. nazwiska nie podam gdyż przygniataja mnie coraz to większe możliwości i czarne moce internetu.
KOCHAM CIĘ ANIU
OdpowiedzUsuń