Od czasu ostatniej notki przewinęło się przez moją głowę
kilka pomysłów na następną. Jednakże zajęta swoim bardzo barwnym duńskim
rzyciem odkładałam napisanie notki na dni następne. Widać palec boży czuwał
nade mną, abym tę właśnie notkę poświęciła podróży.
Odkąd wyjechałam ze swojego pięknego miasta, jest mi dane
spędzać w różnych rodzajach lokomocji dużą część mojego życia. Szukając
najtańszej opcji transportu często natrafiam w podróży na dziwnych ludzi. Nie
wiem, czy naprawdę sądziłam, że opcja pociąg - samochód - pociąg - pociąg jest
dobrą opcją na dostanie się do Wrocławia, czy zwyczajnie aż tak lubię podróże.
Wczorajsza podróż to naprawdę miszyn impasible. Zaczęłam od duńskiego pociągu i tylko do niego nie mam żadnych zastrzeżeń, później było coraz gorzej. Kolejnym etapem podróży była podróż z dwójką polskich robotników w Danii i PSEM CZARKIEM. Swoją miłość do wszelkich zwierząt wyraziłam w poprzedniej notce, więc po prostu przemilczę fakt siedzenia w samochodzie obok obrzydliwego, smierdzącego kundla, który skacze na mnie i wącha moje rzeczy. Tak notabene, JAK MOŻNA, nazwać psa CZAREK? Co ludzie sobie myślą, gdy dają zwierzętom takie kretyńskie imiona? Co do samej podróży, najtańszą opcją jest znalezienie kogoś, kto jedzie do Polski i dorzucenie mu się do paliwa. Brzmi fajnie, wiem. Gdyby nie fakt, że za każdym razem jedziesz z jakimś Cześkiem - Rolnikiem, albo Wieśkiem - Rzeźnikiem i słyszysz te same, fascynujące historie. Naprawdę nie mam nic do ludzi, ale myślę, że powinni mniej wylewnie opowiadać historie swojego życia, bo czasami mam wrażenie, że jestem niepisanym konfesjonałem i ich najlepszą przyjaciółką, a nie zwykłą podróżniczką.
Następny etap podróży to pociąg. Trasa Szczecin - Poznań. I tutaj chciałabym przekląć osobę, która wymyśliła pociągi bez przedziałów. Myślę, że to tylko moje fantastyczne szczęście, ale zawsze, ZAWSZE przysiadają się do mnie stare osoby, które kaszlą, chrząkają, plują czy chuj wie po robią. I tu moje pytanie, JAK RZYĆ, GDY JAKIŚ STARY DZIAD ODWRACA SIĘ W TWOJĄ STRONĘ I PRAKTYCZNIE KASZLE I PLUJE CI NA TWARZ? Naprawdę uważam, że w pociągach powinna być prowadzona jakaś selekcja ludzi, cokolwiek, bo to jest niesamowite jak ludzie potrafią być odrażający. Nie wiem jak udało mi się dojechać do Poznania i nie zabić wszystkich ludzi wokół.
W Poznaniu czekała mnie 6godzinna przerwa między przesiadkami, bo jestem głupia i nawet nie potrafię sobie dobrze sprawdzić pociągów. Jednakże łut szczęścia i moje zamiłowanie do podróży sprawiło, że mam wszędzie znajomych, i są oni na tyle mili, aby się mną zaopiekować. W ciągu tych sześciu godzin zaliczyłam jedną imprezę, która była mega dziwna, ale było dużo jedzenia, więc oceniam ją wysoko, bo lubię jeść. Następnie udałam się z ową koleżanką do KFC na dworcu. I tu kolejna rzecz. Jak to jest, ze ludzie tak śmierdzą i co więcej, JAK RZYĆ, gdy ludzie śmierdzą? Serio, JAK? Ja naprawdę nie wiem. Szybko więc ewakuowałyśmy się z owego miejsca, aby dowiedzieć się, że mój pociąg ma opóźnienie. Gdy już szczęśliwie wsiadłam do pociągu, to stał on na dworcu godzinę, a ja FARCIARA, wybrałam przedział obok chrapiącego grubasa (tzn, nie wiem czy był gruby, ale to taka hiperbola, ukazująca dramatyzm sytuacji). Kto daje ludziom przyzwolenie na chrapanie? Dlaczego Ci ludzie chrapią? Serio, JAK MOŻNA CHRAPAĆ W POCIĄGU?
Swoją podróż skończyłam po 21 godzinach i to była chyba najdłuższa podróż mojego życia na trasie Aalborg - Wrocław. Teraz myślę, że nawet dorożką dojechałabym szybciej, ale cóż, człowiek uczy się na błędach...
Ogólnie myślę, że jestem osobą dość tolerancyjną, ale mój brak tolerancji i hejterstwo ujawnia się albo przy osobach, które są odrażające, albo przy ciapatach, to są dwa wyjątki. Czasami naprawdę zastanawiam się co ludzie sobie myślą jak śmierdzą. Serio, jak można tak śmierdzieć? Albo jak można chrapać. JAK MOŻNA? Uważam, że takich ludzi powinno się szykanować, jak ja to robięw ten notce, a nie dawać publiczne przyzwolenie na tego typu procedery!!!!
Wczorajsza podróż to naprawdę miszyn impasible. Zaczęłam od duńskiego pociągu i tylko do niego nie mam żadnych zastrzeżeń, później było coraz gorzej. Kolejnym etapem podróży była podróż z dwójką polskich robotników w Danii i PSEM CZARKIEM. Swoją miłość do wszelkich zwierząt wyraziłam w poprzedniej notce, więc po prostu przemilczę fakt siedzenia w samochodzie obok obrzydliwego, smierdzącego kundla, który skacze na mnie i wącha moje rzeczy. Tak notabene, JAK MOŻNA, nazwać psa CZAREK? Co ludzie sobie myślą, gdy dają zwierzętom takie kretyńskie imiona? Co do samej podróży, najtańszą opcją jest znalezienie kogoś, kto jedzie do Polski i dorzucenie mu się do paliwa. Brzmi fajnie, wiem. Gdyby nie fakt, że za każdym razem jedziesz z jakimś Cześkiem - Rolnikiem, albo Wieśkiem - Rzeźnikiem i słyszysz te same, fascynujące historie. Naprawdę nie mam nic do ludzi, ale myślę, że powinni mniej wylewnie opowiadać historie swojego życia, bo czasami mam wrażenie, że jestem niepisanym konfesjonałem i ich najlepszą przyjaciółką, a nie zwykłą podróżniczką.
Następny etap podróży to pociąg. Trasa Szczecin - Poznań. I tutaj chciałabym przekląć osobę, która wymyśliła pociągi bez przedziałów. Myślę, że to tylko moje fantastyczne szczęście, ale zawsze, ZAWSZE przysiadają się do mnie stare osoby, które kaszlą, chrząkają, plują czy chuj wie po robią. I tu moje pytanie, JAK RZYĆ, GDY JAKIŚ STARY DZIAD ODWRACA SIĘ W TWOJĄ STRONĘ I PRAKTYCZNIE KASZLE I PLUJE CI NA TWARZ? Naprawdę uważam, że w pociągach powinna być prowadzona jakaś selekcja ludzi, cokolwiek, bo to jest niesamowite jak ludzie potrafią być odrażający. Nie wiem jak udało mi się dojechać do Poznania i nie zabić wszystkich ludzi wokół.
W Poznaniu czekała mnie 6godzinna przerwa między przesiadkami, bo jestem głupia i nawet nie potrafię sobie dobrze sprawdzić pociągów. Jednakże łut szczęścia i moje zamiłowanie do podróży sprawiło, że mam wszędzie znajomych, i są oni na tyle mili, aby się mną zaopiekować. W ciągu tych sześciu godzin zaliczyłam jedną imprezę, która była mega dziwna, ale było dużo jedzenia, więc oceniam ją wysoko, bo lubię jeść. Następnie udałam się z ową koleżanką do KFC na dworcu. I tu kolejna rzecz. Jak to jest, ze ludzie tak śmierdzą i co więcej, JAK RZYĆ, gdy ludzie śmierdzą? Serio, JAK? Ja naprawdę nie wiem. Szybko więc ewakuowałyśmy się z owego miejsca, aby dowiedzieć się, że mój pociąg ma opóźnienie. Gdy już szczęśliwie wsiadłam do pociągu, to stał on na dworcu godzinę, a ja FARCIARA, wybrałam przedział obok chrapiącego grubasa (tzn, nie wiem czy był gruby, ale to taka hiperbola, ukazująca dramatyzm sytuacji). Kto daje ludziom przyzwolenie na chrapanie? Dlaczego Ci ludzie chrapią? Serio, JAK MOŻNA CHRAPAĆ W POCIĄGU?
Swoją podróż skończyłam po 21 godzinach i to była chyba najdłuższa podróż mojego życia na trasie Aalborg - Wrocław. Teraz myślę, że nawet dorożką dojechałabym szybciej, ale cóż, człowiek uczy się na błędach...
Ogólnie myślę, że jestem osobą dość tolerancyjną, ale mój brak tolerancji i hejterstwo ujawnia się albo przy osobach, które są odrażające, albo przy ciapatach, to są dwa wyjątki. Czasami naprawdę zastanawiam się co ludzie sobie myślą jak śmierdzą. Serio, jak można tak śmierdzieć? Albo jak można chrapać. JAK MOŻNA? Uważam, że takich ludzi powinno się szykanować, jak ja to robięw ten notce, a nie dawać publiczne przyzwolenie na tego typu procedery!!!!
Poniżej kilka zdjęć,
Ze wspomnianego już wcześniej KFC. Za Martynką siedział Pan, który się ciągle na nas patrzył i chciałam mu zrobić zdjęcie, ale ona go zasłoniła :(
Ze wspomnianego już wcześniej KFC. Za Martynką siedział Pan, który się ciągle na nas patrzył i chciałam mu zrobić zdjęcie, ale ona go zasłoniła :(
Czekając na opóźniony pociąg, hehhehe
Pozdrawiam,
Podróżniczka Ania

kocham ten wpis <3
OdpowiedzUsuń